Kitajska ambasada działa jak pieprzony dziekanat studencki

Wyrabiając chińską wizę w stolicy Mongolii, początkowo miałem być uziemiony tylko na kilka dni. Na ten czas musiałem gdzieś się zatrzymać. Rozważałem nawet nocleg w jakiejś taniej dziurze hotelowej, bo słabo działający couchsurfing nie dawał szansy na znalezienie gospodarza. Wszedłem do zgrzybiałego trolejbusu komunikacji miejskiej, ledwo mieszcząc się z tym cholernym plecakiem. Znałem nazwę przystanku, […]